11.06.2013

I’m only a crack In this castle of glass


Autor: Little Lexie


Leonardo „Leo” Coletti

Wiek: 17 lat
Orientacja: biseksualny
Status: W związku
Hobby: rysunek i wszystko co wiąże się ze sztuką
Wygląd: ciemne włosy, układające się „każdy w inną stronę”; cudowny, niewinny uśmiech; czekoladowe tęczówki ukryte za wachlarzem długich, kruczoczarnych i gęstych rzęs; delikatna, alabastrowa cera; 178 cm; szczupłe, gibkie ciało
Styl ubioru: w zależności od humoru; nigdy nic pstrokatego i rzucającego się w oczy
Status: W związku
Smok: Czarny smok czterech żywiołów - Spiro (Natchnienie)




            Sześcioletni chłopiec pędzi z radosnym okrzykiem w kierunku wysokiego, szczupłego mężczyzny o związanych w kucyk lokach. Rozkłada ręce, gotowy wskoczyć w jego objęcia. Jakże raduje się jego serce na widok ojca.
            -Leo! – krzyczy mężczyzna i kuca, aby wziąć chłopca w objęcia. Składa pocałunek na czubku jego głowy, w jakże ojcowskim geście. – Jak ci minął dzień, synku?
            -Wspaniale! Bawiłem się z dziećmi, tato! Było cudownie! – Skacze rozradowany, uśmiechając się od ucha do ucha, po czym ujmuje dłoń ojca i ciągnie ją w kierunku ich obskurnego mieszkania. – Chodźmy!
            Kiedy tylko drzwi mieszkania zamykają się za nimi, mężczyzna oddycha z ulgą, świadom, że kolejny dzień w mieście minął bez żadnych niepokojących sytuacji.
            -Byliśmy nad rzeką, tato, zebrałem kwiaty do mieszkania, ślicznie wyglądają, nieprawdaż? –  oznajmia Leo, a on czuje nagły przypływ złych emocji.
            -Co ja ci mówiłem, Leonardo Di Carlo?! Nie wolno ci tam chodzić. Wiesz, że w Balie może nagle znaleźć się ktoś niepożądany! Wiesz?! – wybucha, a chłopiec kuli się.
            Myślał, że kwiatki załatwią całą sprawę, że ojciec nie będzie się na niego gniewać. Nie chciał zrobić mu przykrości, nie lubił, kiedy był smutny. Jednak nie tym razem. Łzy zasnuwają jego oczy, a on sam nie wie co ma powiedzieć. Tato nigdy nie wyjaśnił dokładnie, dlaczego nie może wybierać się z innymi dziećmi poza granice miasteczka. Mówił tylko, że jeśli do wioski przyjadą „źli” mogą mu go odebrać. Już na zawsze.
            -Tato, przepraszam. Nie gniewaj się. Proszę. Nie chciałem zrobić nic złego.
            Dokładnie trzy lata później Lucas – ojciec Leonardo – zmarł we śnie, zostawiając chłopcu niewielką sumę pieniędzy i list, list w którym wyjaśnił mu wszystko.

Leo,
            Tak bardzo Cię przepraszam. Za wszystko. Wiem, że nigdy nie byłem dobrym ojcem, ale mam nadzieję, że wybaczysz mi to i, że będziesz mnie ciepło wspominał.
            Przepraszam, że Cię okłamywałem.. Nie chciałem, aby Twoje życie opierało się na kłamstwie, ale tak naprawdę, był to fundament całego Twojego istnienia. Mogę teraz wszystko naprostować. Przepraszam, że robię to dopiero teraz.
            Nigdy nie nazywałem się Lucas Di Carlo, używałem tego nazwiska aby nas chronić. Moje prawdziwe imię i nazwisko, brzmi: Benjamin Coletti. Wychowałem się w domku, w górach Iseal, nad urwiskiem. W tej chwili ten dom należy do Ciebie, możesz zamieszkać w nim, jeśli tylko tego pragniesz (Wiem, że nigdy nie lubiłeś odgłosów miasteczka). Moi rodzice, a Twoi dziadkowie byli cudownymi ludźmi, jednakże oboje zmarli jeszcze zanim się urodziłeś. Dlatego dom w górach od siedemnastu lat stoi pusty i gotowy do przyjęcia nowego mieszkańca.
            Pamiętam jak zawsze wyobrażałeś sobie, że Twoja matka była kimś wielkim, że walczyła ze złem, ratowała ludzi z opresji, że pomagała w potrzebie. Marzyłeś o tym, a ja mogę wyznać, że czasami marzenia stają się rzeczywistością.  Twoja matka należała do Piętnastu.
            Poznaliśmy się kiedy mieliśmy osiemnaście lat. Pokochałem ją całym sercem, ona zapewniała mnie, że również żywi do mnie naprawdę prawdziwe uczucia. Wierzyłem jej. Później uciekła, zostawiła mnie samego, mówiąc, że musi pełnić swoje obowiązki rycerskie.
            Wróciła po siedmiu miesiącach, z brzuchem. Została w moim domu aż do rozwiązania, a potem słuch po niej zaginął. Zostawiła nas samych, prosząc, abym wychował Cię na dobrego człowieka.
            Nie miałem pojęcia o wychowaniu dzieci. Moi rodzice zmarli, a ja mieszkałem sam w domku w górach. Dlatego przeprowadziliśmy się do miasta. Tam znalazłem pomoc pewnej starej zielarki. Nazywa się Elisabetta i to do niej musisz udać się, jeśli będziesz miał jakiś problem. Ona również przechowuje klucze do domku w górach.
            Nie używaj swojego prawdziwego nazwiska, przynajmniej dopóki nie będziesz pewny, że jesteś bezpieczny i, że możesz ufać swojemu rozmówcy. Nie chcę, aby coś Ci się stało.
            Zawsze kochający i dumny z Ciebie,
            Ojciec        



  *KIEDYŚ*

Po śmierci swojego ojca, Leo jeszcze przez rok mieszkał w mieście, pilnie strzegąc swojego prawdziwego nazwiska. Żył  na ulicy, okradał ludzi, aż do momentu, w którym znalazł sporej wielkości jajo, które zachował i z którego wykluł się maleńki, czarny smoczek o malachitowych, przeszywających duszę oczach. Nie zdziwił się zbytnio, gdy okazało się, że jest smokiem czterech żywiołów. W końcu jego matka należała do Piętnastu, a on najwyraźniej miał zostać jej następcą.
Miał wrażenie, że musi chronić Spiro, w końcu był on jedyną bliską osobą, jaka pozostała w jego życiu. W pośpiechu opuścił wioskę i zamieszkał w domku w górach, gdzie dodatkowo niedawno znalazł nowego przyjaciela – maleńkiego kotka, którego nazwał Shadow.
Mieszkając w górach nauczył się fachu łucznictwa, co pomaga mu w  polowaniu. Jedzenie zdobywa sam. Mimo to często pojawia się w mieście. Czasami po to, w celu zdobyci rzeczy potrzebnych do życia, a czasami aby porozmawiać z ludźmi, którzy nic o nim nie wiedzą.  
            W chwilach załamania, sięgał po żyletkę, przez co jego prawe udo pokryte jest licznymi bliznami, które nazywa pozostałością „po złych dniach”.




 *AKTUALNIE*


            Leo jest szczęśliwy. Mieszka ze swoim chłopakiem w domku w górach. Pracuje nad swoimi umiejętnościami, uczy się jak być dobrym jeźdźcem. Przygotowuje się do ujawnienia się jako Rycerz Piętnastki. Myśli o pracy, chociaż nie jest pewien, czy da radę pogodzić wszystkie swoje obowiązki. Jest sobą i nie ucieka już od ludzi.
Choć Spiro ma już siedem lat, nadal jest gotowy obronić go własnym ciałem i vice versa. Nie potrafią bez siebie żyć i Leo wie, że to nigdy nie ulegnie zmianie. 

           


Piroman. Cherofobik. Mól książkowy. Dekadent. Czujny w każdym momencie.